wtorek / 24 października 2017 Gtl Członkowie Miesięcznik "Śląsk" Partnerzy Kontakt
Górnośląskie Towarzystwo Literackie w Katowicach
G ó r n o ś l ą s k i e   T o w a r z y s t w o   L i t e r a c k i e   w   Katowicach

Sztuki plastyczne



Architektura ziemiańska

Zamki i pałace Kresów, M. Elsner-Michalska

Znawcy przedmiotu, miłośnicy i badacze staropolskiego obyczaju, wiedzą doskonale i gotowi są powtórzyć za Władysławem Łozińskim, iż „sielskość i rycerskość to główne, niemal wyłączne cechy życia szlacheckiego w przeszłości”. Powiada też Łoziński, że Polonię wyobrażano jako niewiastę z pługiem u stóp i mieczem w dłoni. Dlatego też trudno mówić o życiu, obyczaju, literaturze  i historii dawnej Polski − nie mówiąc o szlacheckiej siedzibie −  drewnianym dworze, warownym zamku, ozdobnym, ale przecież poważnym pałacu. Bo właśnie owa historia to dzieje szlacheckiego gniazda.

Od końca średniowiecza do niemal ostatnich lat XIX wieku ziemiańska siedziba przeszła długa drogę, pełną meandrów, nieoczekiwanych zwrotów i zakrętów. Były tam orle wzloty i niezawinione upadki. Dostatki, splendory i przepych, ale też lata głodu i chłodu. Strome dachy i wysmukłe kolumienki ganku oświetlało majowe słońce, ale bywało, że w szybki alkierza siekł dokuczliwy listopadowy deszcz, a okiennice bokówek szarpał nieustępliwy grudniowy wiatr.

Ale dwór był. I trwał. Kiedyś drewniany, potem rozleglejszy, swobodniejszy i murowany. Niegdyś obronny, stopniowo przekształcony w wygodną i solidną pańską rezydencję.

Najważniejsza we dworze była sień: tu witano gości, tu odbywały się powiatowe sejmiki, tu gromadziła się czeladź w razie alarmu, stąd wyruszano na łowy i zajazdy. W sieni wisiała broń, trofea myśliwskie i wojenne. I dopiero z sieni przechodzono do bawialni, nazwanej później niezręcznie „salonem”. Bo przecież ładniej brzmi „pokój błękitny”. Albo „zielony”. Albo „farfurowy”.

O praktycznej mądrości staropolskich budowniczych dobrze świadczy zasada budowania „na godzinę jedenastą”. Oznacza to, że fasada frontowa dworu powinna mieć pełne słońce o tej porze dnia, kiedy nie dobiega ono jeszcze samego południa. Gdyby bowiem główny ganek  zwrócony był na pełne południe, słońce nigdy nie docierałoby do tylnych, zwróconych ku północy, pomieszczeń.

To niezwykły świat − trochę z Kochanowskiego, a trochę z Rodziewiczówny. Z Wincentego Pola, ale i z Mickiewicza. To żywa legenda! To baśń, epopeja i poemat. Jednak nigdy bajka.

Niezapomnianą atmosferę dawnych ziemiańskich i magnackich siedzib, ich dumne kształty i fantastyczne formy przypomniała wystawa rysunków i pasteli Marii Elsner-Michalskiej w Galerii Miejskiego Domu Kultury w Mikołowie. Podziwiać tu można malownicze i majestatyczne wieże i wieżyce, bramy, mosty zwodzone, przemyślnie rozmieszczone strzelnice i blanki, bojnice, samborza, odylowania, tyny i zamioty. Już same nazwy brzmią wdzięcznie i czarodziejsko. I rozpalają wyobraźnię nie tylko czytelników starych powieści historycznych.

Ta piękna wystawa zachęca do wspomnień i wędrówek − takich z książką w ręku i plecakiem na ramieniu. Jest wprost idealna na początek wakacji.

Z kronikarskiego obowiązku dodajmy, że jest to kolejna wystawa Marii Elsner-Michalskiej w galerii mikołowskiego MDK. Przed kilkoma laty oglądaliśmy jej urzekające pejzaże z różnych zakątków wybrzeży Morza Śródziemnego. Też były piękne − choć tak bardzo inne od potężnych murów i dumnych ruin Zbaraża, Miru, Czerwińska, przesławnego Kamieńca Podolskiego czy wielkopańskiej jak Hańscy i dumnej jak Rzewuscy Wierzchowni.

 

Maria Elsner-Michalska - Zamki i pałace z Kresów - pastele, rysunki, grafika

Mikołów, Galeria Miejskiego Domu Kultury

czerwiec-lipiec 2015  

autor: Katarzyna Młynarczyk