Górnośląskie Towarzystwo Literackie w Katowicach
G ó r n o ś l ą s k i e   T o w a r z y s t w o   L i t e r a c k i e   w   Katowicach

8.



ARS LONGA. Notatki z wernisażu

Obraz Henryka Musiałowicza, Galeria MM w Chorzowie

Obraz Henryka Musiałowicza, Galeria MM w Chorzowie. Źródło obrazu: http://www.galeriamm.eu/prezentacja/harmonogram_wystaw.php?id=212&id_p=1788&typ=1.

 

Kiedyś − nikt już nie pamięta kiedy − słowo ‘wernisaż’ miało sens najzupełniej praktyczny, by nie rzec − techniczny. Oznaczało bowiem werniksowanie, czyli pokrywanie (niektórzy mawiają: przeciąganie) powierzchni prezentowanych na wystawie dzieł malarskich werniksem w celu zabezpieczenia obrazów przed wpływami atmosferycznymi oraz dla nadania barwom połysku i głębi. I nie trzeba w tym miejscu dodawać, że w takim tradycyjnym znaczeniu nikt już słowa ‘wernisaż’ nie używa. Powoli odchodzi też w zapomnienie znane jeszcze mojej generacji inne znaczenie owego słowa: wernisażem do niedawna nazywano konferencję prasową z udziałem zaproszonych gości i krytyków artystycznych poprzedzającą otwarcie wystawy i udostępnienie jej publiczności. Ale to już właściwie historia... (A szkoda − dodam cichutko i w skromnym nawiasie...). Współczesny, bardzo współczesny  wernisaż, wernisaż „tu i teraz” to coś zupełnie innego. To nowa jakość − często dość szczególna i specyficzna, to nowe zjawisko − na ogół dość zaskakujące.

Wernisaż może przebiegać i wyglądać na przykład tak:

− Jak się pani podoba wystawa? − zapytała Bywalczyni Bardziej Doświadczona (w skrócie: BBD) Bywalczynię Mniej Doświadczoną (w skrócie BMD).

− Bardzo! − odpowiedziała, a właściwie wykrzyknęła z egzaltacją BMD. − Ja tu czuję potencjał! Czuję wielką energię!

− Doprawdy? − głos BBD był obojętnie uprzejmy.

− Oczywiście! Te czerwienie! Te barwy − brązy, złoto, ach! − zachwyt BMD stawał się coraz większy.

BBD pomyślała, że należałoby raczej mówić o karminach, żółcieniach i odcieniach starego weneckiego złota, ale głośno powiedziała tylko:

− Istotnie...

− To takie holenderskie... − BMD błysnęła wiedzą fachową.

„...bo autor niegdyś fascynował się Rembrandtem” − dodała BBD, ale tylko w duchu. Spojrzała łagodnie na interlokutorkę i głośno wyrzekła:

− Rzeczywiście...

− Najchętniej kupiłabym połowę tej wystawy i powiesiła w domu − BMD snuła śmiałe plany − ale...

− ...  ale taka ilość dzieł sztuki zajęłaby zbyt dużo miejsca − skonstatowała trafnie BBD.

− ... ale widzę tu za dużo abstrakcji − BMD zręcznie, dyplomatycznie i nader taktownie wycofała się z odważnej koncepcji nabycia znacznej części ekspozycji. Najwidoczniej ceniąc w sztuce to, co nazywała  „energią” nie przepadała za malarstwem abstrakcyjnym.
− Ależ tu nie wcale abstrakcji − wmieszał się do rozmowy Bywalec Średnio Doświadczony  (BŚD). − Wyraźnie widać głowy, ręce, nogi, stopy, rysy twarzy. Chce pani, to chętnie pokażę. O, na przykład taka złota stopa...

Bywalec i BMD zajęli się wyszukiwaniem wśród malarskich metafor rozpoznawalnych, znajomych i bezpiecznych fragmentów rzeczywistości i oczywistości. Bywalczyni Bardziej Doświadczona przeszła do drugiego końca sali.

Rozejrzałam się wokół. Kolory były głębokie i szlachetne. Czarujące. Pokryte jakby delikatną mgiełką, a może kroplami niebiańskiej rosy i dlatego lśniące. Ale nie połyskliwe. Na to nie pozwalała im powaga kompozycji, dyskretna majestatyczność formy, dostojny spokój kształtów. Zadziwiające ornamenty okazywały się proste, ale była to prostota pozorna. I właściwie nie wiadomo już było, co jest ważniejsze, piękniejsze i bardziej istotne: elegancja, ekstrawagancja, prostota czy skomplikowanie, symbol czy wyobraźnia. Otaczał mnie świat pytań, tajemnic, zagadek, poetyckich refleksji, głębokich zamyśleń i przemyśleń wyrażonych środkami plastycznymi. Tylko plastycznymi. Doskonałymi i niezwykłymi. Świat Henryka Telesfora Musiałowicza.

Ten malarz, grafik, rzeźbiarz i autor instalacji  ukończył niegdyś Państwową Szkołę Sztuk Zdobniczych Przemysłu Artystycznego w Poznaniu, a to kształtuje rękę i oko, serce i rozum, umysł i duszę. Urodził się 5 stycznia 1914 roku w Gnieźnie, zmarł 24 lutego 2015 roku w Warszawie. Zastanówmy się więc, ile epok przeżył? Jak wiele widział, doświadczył, dojrzał, zrozumiał, zaobserwował. Ile nam, widzom i odbiorcom, zdołał powiedzieć i przekazać. A ile my, widzowie z owego przekazu zrozumieliśmy, odczytaliśmy, odebraliśmy, dojrzeliśmy. Cóż, są wśród nas widzowie zachwyceni, są dociekliwi, są i przypadkowi. Jak to na wernisażu... A poza tym „ars longa − vita brevis”, a może odwrotnie?  Któż to wie...

 

Henryk Musiałowicz Malarstwo

Miejska Galeria Sztuki MM, Chorzów

7 IX 28 IX 2015

wernisaż: 7 IX 2015

 

 

O wernisażu wystawy malarstwa Henryka Musiałowicza opowiedziała

 

autor: Katarzyna Młynarczyk