Górnośląskie Towarzystwo Literackie w Katowicach
G ó r n o ś l ą s k i e   T o w a r z y s t w o   L i t e r a c k i e   w   Katowicach

Publicystyka



Papier dla młodego poety

 

Ćwierć wieku temu, gdy wielkimi krokami zbliżała się do Polski ustrojowa transformacja, znalazłem się na katowickim Rynku z młodym, dobrze wówczas rokującym na przyszłość, poetą. Uhonorowany za wiersze licznymi nagrodami, publikowany w prasie ogólnopolskiej (ukazywały się także wywiady z nim), cierpiał ów poetnik na chorobliwe pragnienie wydrukowania własnej książki poetyckiej. A we wspomnianych czasach wcale nie było to łatwe. W wydawnictwach brakowało przydziałowego papieru, na druk czekało się latami. Można było wydać studenckim sumptem jakąś poetycką broszurę na pakowym papierze w ilości 99 egzemplarzy, bo tyle nie podlegało ingerencji cenzorskiej.

I do dziś pamiętam święte oburzenie młodego poety, gdy widział setki ulotek wyborczych rozdawanych przez agitatorów Komitetu Obywatelskiego na katowickim Rynku. Usiłował nawet przekonać solidarnościową działaczkę, że nadchodzące wybory na pewno wygrają kandydaci Komitetu Obywatelskiego, a papier, zamiast marnować na ulotki, należy przeznaczyć na druk książek poetyckich. Z rozbawieniem słuchałem wyjaśnień działaczki, że ludzie powinni poznać kandydatów, że ważna to sprawa, które jakoś nie trafiały do młodego poety.

Po dwudziestu pięciu latach na przebudowywanym katowickim Rynku nie snują się już ludzie z wyborczymi ulotkami. Przepadł gdzieś wspomniany poeta. Pewno zestarzał się ze świadomością, że papier to nie wszystko. Dziś bowiem papieru u nas w bród. Bardzo łatwo wydać książkę ze swoimi wierszami. Wystarczy znaleźć sponsora. Komputerowy skład i druk kosztują niewiele. Toteż mnożą się zbiorki poetyckie, których nikt nie kupuje, bo rozdawane są za darmo, ale co gorsza nikt ich także nie czyta. Raczej nie doczekają się recenzji. Ten przywilej zarezerwowany jest dla największych. Zresztą wielkim kanałem dystrybucji poezji i wymiany opinii stał się Internet.

Jakoś w przepastnych głębiach elektronicznej sieci nie mogę doszukać się wierszy niegdyś młodego poety. Nikt nie dyskutuje o jego poezji. Pozostała jedynie na papierze, o którym kiedyś marzył z gromadą jemu podobnych mistrzów słowa. Jak widać, nadmierna ilość wszelkich dóbr, podobnie jak bezmiar wolności, nie zawsze przyczyniają się do naszego szczęścia. Najwyraźniej gospodarka niedoboru bardziej sprzyja poezji niż obfitość wszystkiego. Tylko czy zrozumiał to dawny młody poeta z katowickiego Rynku?

autor: Ryszard Bednarczyk