wtorek / 24 października 2017 Gtl Członkowie Miesięcznik "Śląsk" Partnerzy Kontakt
Górnośląskie Towarzystwo Literackie w Katowicach
G ó r n o ś l ą s k i e   T o w a r z y s t w o   L i t e r a c k i e   w   Katowicach

Muzyka na Śląsku



U korzeni...

Festiwal Bluestracje

Międzynarodowy Festiwal Bluesowy Bluestracje, Miejski Dom Kultury "Batory" w Chorzowie

 

Gdy na Śląsku nastał czas węgla i stali, Ślązacy odkrywający język swojego serca wyrażali własną tożsamość śpiewem, o czym wspominała Jadwiga Kucianka. Równolegle za oceanem, w Ameryce Północnej, rodził się z łez, potu i pracy blues… Muzyka utkana z tęsknoty, która pozostała skarbnicą hymnów czarnych, niosących w sercu wolność „wełnozbieraczy” (jak ich nazywa Patti Smith), rozlać się miała na cały świat, dając początki także jazzowi i rock’n’rollowi. W głębi śląskiej ziemi, w pocie czoła pracowali wówczas biali „węglozbieracze”, którzy nieraz ronili łzy, a wolni czuli się − śpiewając… Był to czas budzenia się świadomości narodowej i kształtowania nowej tożsamości, związanej z zachodzącymi także w Europie Środkowej przemianami społeczno-gospodarczymi, industrializacją i urbanizacją. Czarni zbieracze białej wełny, biali zbieracze czarnego węgla – heban i kość słoniowa, jak śpiewali Paul McCartney i Stevie Wonder. Szczególny przypadek, gdy czerń i biel w najszerszym rozumieniu nie oznaczają opozycji dobra i zła… Przeciwnie – wartość, drogocenność nad miarę, cierpienie… Nie zawsze pamiętamy, że kość słoniowa i heban to przecież nie martwe kopaliny. By je pozyskać, trzeba najpierw zadać śmierć zwierzęciu i drzewu… Zrodzone są zatem z bólu… i z czasu, z historii.

Od schyłku wieku XVIII ziemia śląska − coraz intensywniej rozpalana niegasnącymi ogniami hut, spowita dymem i fantazyjnie rzeźbionymi hałdami, o których Franciszek Starowieyski powiedział, że to najpiękniejsze góry w Polsce − stawała się niejako z natury bluesowa... Głęboka potrzeba śpiewu najpierw zrodziła tu potężny, amatorski ruch śpiewaczy, a potem także umiłowanie bluesa, jazzu i wszelkiej innej muzyki.

Tu w XX wieku, w Chorzowie i w Katowicach, powstały zespoły Krzak i Dżem. Tu, w Imielinie, urodził się Grzegorz Kapołka. Tu, w siemianowickiej piwnicy, zaczynał zespół posługujący się nazwą Silesian Blues Band – SBB, potem odczytywaną jako: „Szukaj, Burz, Buduj” (Search, Break, Build), grający fusion i art rocka, ale u źródeł mający bluesową kolorystykę. Debiut fonograficzny Józefa Skrzeka to udział w nagraniu drugiej płyty bluesowego zespołu Breakout − 70a. No i... pierwszy album SBB zaczynał się bluesem. Śląskich muzyków bluesowych cechuje głębokie przywiązanie do rodzinnej ziemi, nawet gdy przychodzi im żyć z dala od niej. To postawa, na którą składa się etos bluesmana i Ślązaka…

Na przełomie XX i XXI wieku Chorzów nie był już „miastem węgla i stali”, ale „miastem bluesa”, tak przynajmniej głosiło jedno z jego promocyjnych haseł. Tu także wydawany był i, gdy piszę te słowa, nadal jest „Twój Blues” – jedyny w Polsce kwartalnik bluesowy, założony i prowadzony przez chorzowianina Andrzeja Matysika. Pismo nagrodzone międzynarodowymi nagrodami Keeping The Blues Alive Award i German Blues Award, czytane w Polsce i poza jej granicami. Również tutaj, w Chorzowie, odbywa się od 1998 roku jeden z ważniejszych bluesowych festiwali − Bluestracje.

Sąsiadująca z Chorzowem stolica województwa śląskiego rozwija się w pierwszych dekadach XXI wieku pod kilkoma szyldami. Z nich bodaj najbardziej przekonujące brzmią: „Katowice – miasto muzyki” i „Katowice – miasto festiwali”. Hasła te dobrze dokumentują zarówno historię, jak i współczesność miasta. Dodajmy od razu, że Rawa Blues Festival Ireneusza Dudka to jedno z tych zjawisk artystycznych, które od lat wręcz definiują muzyczne życie Katowic.

Dziś Śląsk, a zwłaszcza stolica województwa śląskiego, festiwalami (nie tylko bluesowym) stoi... Piszę te słowa zaledwie kilka tygodni po XVI edycji najpierw tyskiego, a teraz chorzowskiego Festiwalu im. Ryśka Riedla „Ku przestrodze” oraz IX edycji zrazu mysłowickiego, obecnie katowickiego Off Festiwalu, a tuż przed rozpoczęciem także po raz dziewiąty Festiwalu Tauron Nowa Muzyka. A wszystkie one mają swoją wierną publiczność i ustaloną już renomę...

Niepodważalne miejsce na śląskiej scenie muzycznej ma również jazz. Jego sympatyków przyciągają takie przedsięwzięcia, jak Festiwal Muzyki Improwizowanej Jazz i okolice, Festiwal Form Etnicznych i Jazzowych PALMJAZZ, Festiwal Perkusyjny „Drum Fest” czy Silesian Jazz Festival. Nie jest przypadkiem, że pierwszy w Polsce Wydział Jazzu powstał przed laty w katowickiej Akademii Muzycznej. Stąd wywodzą się m.in.: Zbigniew Jakubek, Sławomir Kulpowicz, Bernard Maseli, Marcin Jahr, Marcin Pospieszalski, Krystyna Prońko, Lora Szafran, Jarosław Śmietana, Stanisław Sojka, Jacek (Meira) Niedziela, Piotr Wojtasik, Adam Buczek. Brat Adama − Piotr, absolwent Akademii A.D. 1986, założył w Kanadzie w 1991 roku The Penderecki String Quartet. A to przecież tylko niektóre przykłady...

W grudniu 2008 roku na Wydziale Filologicznym Uniwersytetu Śląskiego odbyła się pierwsza ogólnopolska konferencja naukowa poświęcona bluesowi. Organizowane regularnie od tej pory spotkania gromadziły muzyków (uczestniczyli w nich m.in.: Beno Otręba, Adam Kulisz, Jan i Józef Skrzekowie, Leszek Winder), ale także plastyków i zarazem wykładowców, wśród których znajdowali się profesor Jan Szmatloch (grafik śląskiej architektury i miłośnik The Spencer Davis Group) oraz profesor Roman Kalarus (autor plakatów m.in. firmujących bluesowe wydarzenia, w tym sesje i Festiwal Bluestracje), a ponadto znawcy i miłośnicy bluesa, jego animatorzy, teoretycy i badacze, wśród nich wspomniany Andrzej Matysik. Przemysłowa część Górnego Śląska jest, jak się zdaje, przeznaczona właśnie tej muzyce. Etos ciężkiej pracy, która potrzebuje pieśni-wytchnienia, pieśni szorstkiej i czułej zarazem, prowadzi Śląsk ku bluesowi.

Górny Śląsk to ziemia, której mieszkańcy lubią muzykę bluesową, ale też tę znaną z południa Stanów Zjednoczonych Ameryki Północnej, reprezentowaną przez The Allman Brothers Band czy Lynard Skynard. To w tej estetyce szukać trzeba przede wszystkim inspiracji dla lokalnego świata, rodzinnych sag, przyjaźni aż po śmierć, ale i doli, która umacnia i pielęgnuje tradycję. Pieśni tęsknoty, nostalgii, ale i werwy. Śląski muzyk bluesowy Adam Kulisz pisał: „[…] geneza tak dużej popularności tego gatunku na tym terenie oraz dużej ilości muzyków przyznających się do bluesa wynika ze: zniewolenia Ślązaków przez kilka pokoleń, ciężkiej pracy fizycznej, dużego poczucia humoru Ślązaków, silnego poczucia więzi, dużej muzykalności oraz […] ogólnoludzkiej potrzeby odreagowania”.

Blues to nie tylko muzyka, którą słychać na Śląsku. Jej ludyczność, plebejskość, emocjonalność, prostota i szczerość − wszystko to wpisuje się górnośląską kulturę ludową, rodem jeszcze z XIX stulecia, tego samego, które stało się kolebką bluesa.

Górny Śląsk to ziemia, której kolor i zapach jest bluesowy i takiż los ciężko pracujących tu ludzi, którzy zawsze bardziej patrzyli i słuchali sercem niż umysłem. Tutaj rzadko kto chodził z głową w chmurach, raczej twardo stąpał po ziemi, głęboko pod nią pracując albo nieomal płonąc w gardzieli hutniczych hal… Śląsk jest dla bluesa stworzony... a może odwrotnie…

autor: Jacek Kurek