Górnośląskie Towarzystwo Literackie w Katowicach
G ó r n o ś l ą s k i e   T o w a r z y s t w o   L i t e r a c k i e   w   Katowicach

Film



Gelsomina i pszczoły

Alice Rohrwacher, Festiwal Filmowy w Cannes

Alice Rohrwacher, Festiwal Filmowy w Cannes 

Po dobrze przyjętym debiucie Corpo Celeste reżyserka Alice Rohrwacher powraca na ekrany filmem Cuda. Ponownie pokazuje świat z punktu widzenia małej dziewczynki i egzystencję w oddali od tego, co powszechnie określamy mianem nowoczesności. Nie oznacza to jednak, że się powtarza.

Włosko-niemiecka rodzina Gelsominy (odkryta na lekcji religii Maria Alexandra Lungu) żyje w zupełnym odosobnieniu i według własnych reguł. Na barkach rozsądnej trzynastolatki spoczywa odpowiedzialność za siostry i dobro rodziny – to właśnie ona pomaga surowemu ojcu (Sam Louwick) w produkcji miodu, od którego uzależniony jest ich byt. Gdy gorące lato dobiegnie końca, nic nie będzie już jednak takie samo; pod dach rodziny trafi nieletni recydywista, przejezdna ekipa telewizyjna ogłosi konkurs na „najbardziej tradycyjną rodzinę”, a Gelosomina... Gelsomina zacznie mieć wszystkiego dość.

Ostatnio we Włoszech coraz wyraźniej zaznacza się nowa tendencja. Znudzeni zhomogenizowanym kinem rozrywkowym, gdzie mówi się bez akcentu i wszystkie miejsca wyglądają tak samo (czyli jak Rzym), artyści zaczynają stawiać na lokalność. Andrea Segre, Alessandro Rossetto, Antonio Piazza, Fabio Grassadonia czy Emma Dante opowiadają historie nie tyle o swoim kraju, ile raczej o regionie, mieście, ulicy. Alice Rohrwacher idealnie się w ten trend wpisuje.

Cuda ukazują świat, który włoska reżyserka zna bardzo dobrze. „Zawsze przychodzi taki moment, kiedy ktoś pyta Cię skąd jesteś. Bardzo chciałabym móc odpowiedzieć na to jednym słowem jak Rzym czy Mediolan, ale zamiast tego zaczynam od razu wyjaśniać, że pochodzę z wiejskiego regionu leżącego na granicy Umbrii i Toskanii (…). Akcja filmu dzieje się w moim rodzinnym miasteczku i pośród ludzi tam żyjących, gra w nim nawet moja własna siostra. Wiem też sporo o wielonarodowościowych rodzinach, nie tylko dlatego, że się w takiej wychowałam, ale ponieważ w moim regionie spotyka się takich rodzin bardzo wiele” stwierdziła Rohrwacher rozmawiając z dziennikarzami. Do dzieciństwa reżyserki nawiązuje także wątek pszczelarski: „Bardzo dobrze znam pszczoły, jakiś czas pracowałam nawet przy produkcji miodu. Uwielbiam je, choć trudno było przekonać firmę ubezpieczeniową, że nic złego nie wydarzy się podczas produkcji” żartowała Włoszka. To właśnie sceny ukazujące zwykłe życie rodziny są w filmie najlepsze. Wątek telewizyjnego show (który wyda się przerysowany jedynie osobom nie znającym włoskich programów rozrywkowych) wydaje się niepotrzebnym, choć w sumie dość zabawnym ozdobnikiem.

Po premierowym pokazie na festiwalu w Cannes można było usłyszeć głosy, że Cuda to film zabawny i uroczy, ale nie wybitny. Trudno się z tym nie zgodzić, ma jednak mnóstwo niewymuszonego wdzięku, dobre, naturalne aktorstwo, Monicę Bellucci w przebraniu dobrej wróżki i... wielbłąda. Rohrwacher nie idealizuje przedstawionego świata, po prostu go obserwuje, zauważając zarówno te dobre, jak i złe strony. No i czy wspominałam już o wielbłądzie?

 

(Na ekrany polskich kin film wejdzie 14 listopada 2014 roku).

autor: Marta Bałaga