Górnośląskie Towarzystwo Literackie w Katowicach
G ó r n o ś l ą s k i e   T o w a r z y s t w o   L i t e r a c k i e   w   Katowicach

Szkoła poetów



palcem wskazującym datę

palcem wskazującym datę

 

co prawda niedokładną

ale na rozgrzanym piasku

piszesz do mnie zmęczony

niepewnością list

gdy czytam już mrok

coraz częściej pociągam

nosem i sweter

 

zakładam że w tamtej piaskownicy

pochowałeś kształty jak foremki

i teraz ja szukam

 

taka zabawa

 

nie dziwi kiedy odkopuję księżyc

w niezmienionej zieleni nadal

nie śpi do rana miarowo zachodzi

w głowę się wbija jednym zwieszonym

rogiem myśli

 

że nigdy pojąć nie zdoła

jak można było wierzyć

w jaśminowe czekanie

w jagodowy smak ubierać niebo

schylone dzisiaj od czasu

i gwiazd już mniej znaczonych przez sen

 

dzielnie oddychaj przenośnią pisz

po piasku codziennie fala przechodzi i wraca

lęk wyczuwam przed świtem

na długość papierosa gasnę

 

po nocy bez ciebie nie zrozumiem

palących deszczem słów

 

Wskazanie daty jest wskazaniem ważnego wydarzenia. Zamiar genezy tego wydarzenia fajnie rozpoczyna wiersz, historię, w której czytanie mroku to chłód z lekarstwem swetra, gdzie powrót do dzieciństwa, to foremki do odszukania w piaskownicy. Układanka wyraźnie dąży w kierunku odkrycia najważniejszego sekretu, z jakim mierzy się czytelnik i nagle wiersz postanawia zgłębić, poszerzyć krąg zależności, okoliczności dotyczących owej daty. Dla mnie zabieg robi się niemrawy, jest wypełniaczem w postaci księżyca, zieleni, jaśminu, jagód, gwiazd i snu. Nie kupuję tego. Na szczęście ostatnie wersy ratują czy też wracają na prawidłowy tor dzielnym oddychaniem przenośnią, gaśnięciem na długość papierosa i wyłożeniem kart wspomnianego sekretu. Niestety puenta, odkrycie powodu wskazania daty nie zaskakuje, nawet nie porusza, gdyż utrata bliskiej osoby jest przeżyciem nazbyt indywidualnym, ciężkim do współodczuwania...

Czas na stronę techniczną. Razi zbyt duża ilość przerzutni, właściwie cały tekst jest na nich oparty, przez co staje się  schematyczny. Inwersje dla potrzeb przerzutni niszczą poprawność rytmu:

 

(...) pociągam

nosem i sweter

zakładam, że w tamtej piaskownicy(...),

jak można było wierzyć (...)

w jagodowy smak ubierać niebo (...)

przez sen

dzielnie oddychaj przenośnią pisz

po piasku codziennie fala

przechodzi i wraca

lęk wyczuwam przed świtem (...)

 

Za zbyteczne uważam użycie słowa niepewnością w piątym wersie i ja w jedenastym. W pierwszym przypadku kolejne określenie spłyca znaczenie słowa list, w drugim, słowo szukam samo jest w pierwszej osobie liczby pojedynczej.

Podoba mi się zabieg połączenia tytułu z tekstem, co powoduje czynny jego udział, a nie jest hasłem do odszukania czy konfrontowania z wierszem.

autor: Jacek Dudek