wtorek / 24 października 2017 Gtl Członkowie Miesięcznik "Śląsk" Partnerzy Kontakt
Górnośląskie Towarzystwo Literackie w Katowicach
G ó r n o ś l ą s k i e   T o w a r z y s t w o   L i t e r a c k i e   w   Katowicach

Proza



Targ na Jagiełły (fragment)

Ulica Jagiełły budziła się ze snu bardzo powoli i ospale. Począwszy od najbardziej uśpionych domków na skraju placu targowego, aż do zwartego szeregu wilgotnych kamienic u jej wylotu. Szare, pokryte papą dachy oddawały ostatnią kroplę nocnej, lepkiej od sadzy wilgoci, która szybko zaczynała parować wraz z przesuwającą się po nich smugą porannego słońca.

Wajder dobrze znał ten właśnie spowolniony proces budzenia się ulicy, jednakże każdego poranka obserwował go zza szyby swego sklepu z nadzieją, że któregoś razu odbędzie się on według zupełnie odmiennej, być może nawet nieco przyspieszonej procedury. Albo też, że coś niespodziewanie go przyspieszy i zmieni raz na zawsze. Jednakże za każdym razem nic się w nim nie zmieniało. Zawsze odbywał się on według tego samego, niemalże uświęconego na wieki porządku, w którym nie było miejsca na żadne zmiany.

Najpierw pojawiał się na skraju ulicy staruszek ciągnący wózek załadowany złomem, potem wyłaniała się zza rogu gruba dozorczyni i jej opasły kundel, a tuż za nimi handlarki objuczone pomarańczowymi torbami. Na samym końcu wyjeżdżały zza zakrętu fury z węglem i zatrzymywały się tuż pod oknami kamienicy, w której mieszkała pani Szmit. Zaraz potem ona sama pojawiła się w oknie na pierwszym piętrze, okutana w szarobłękitną podomkę z błyszczącego materiału, aby po niedługim czasie dołączyć do procesji zakonnic, które każdego dnia podążały tędy na pierwszą mszę w pobliskim kościele świętej Anny.

Niby wszystko według ustalonego porządku, a jednak pewnego dnia zdarzyło się coś, na co Wajder tak długo wyczekiwał za witryną swego sklepu z obrazami. Oto bowiem, pani Szmit po raz pierwszy nie pojawiła się przed domem, aby dołączyć do zakonnic, (…) i zamiast tego, pozostała w nim, przyglądając się jak ich zwarty szereg przemierza szybko pustą o tej porze ulicę. Tkwiła w oknie długą chwilę, a potem, kiedy już zeszła (…), bez wahania przeszła na drugą stronę ulicy i skierowała się w stronę witryny sklepowej, zza której obserwował ją Wajder (…).

 

Fragment opowiadania Targ na Jagiełły ze zbioru Miejsca rozstań i powrotów. Opowiadania o zdradzie, tęsknocie i zbrodni (Zabrze 2015).

autor: Leszek Girtler