niedziela / 22 października 2017 Gtl Członkowie Miesięcznik "Śląsk" Partnerzy Kontakt
Górnośląskie Towarzystwo Literackie w Katowicach
G ó r n o ś l ą s k i e   T o w a r z y s t w o   L i t e r a c k i e   w   Katowicach

Krytyka literacka



Niewykorzystany demon przypadku

Witold Turant, Miasto z przypadku

Pierwszy raz jestem w sytuacji, gdy piszę o książce autorstwa osoby, z którą przyszło mi zasiadać przy tym samym redakcyjnym stole. Co więcej, była ona moim szefem; i jeszcze więcej – spuentowała w książce m.in. moje przyjście do redakcji znamiennym proroctwem, przeczuciem (?), iż zapewne nie zestarzeję się w tym zespole, ale może czegoś nauczę. Rzeczywiście nie zestarzeję się, a nauk wyniosłam mnóstwo, ale to już materiał na inną okazję!

Czytając Miasto z przypadku Witolda Turanta zrozumiałam jeszcze jedną prawdę, że Katowice muszą pozostać in statu nascendi, bo ta ciągła fluktuacja i towarzysząca jej tymczasowość, czasami prowizoryczność, które tak denerwują poszukujących solidnych korzeni oraz pejzaży estetycznie uporządkowanych, wykazujących szacunek do historii, dla wielu jest tym czymś, co przyciąga ich do stolicy Śląska z siłą magnesu.

Stanowiska były i pozostaną podzielone, bo od zawsze stali mieszkańcy poszukiwali trwałości, pewności, solidności, chcieli wiedzieć, że żyją w miejscu, które nie wyszło sroce spod ogona, ale zostało zbudowane wysiłkiem mięśni, intelektu i ducha, że mieszkają w metropolii, która nie przypomina niezamierzonej brudnej plamki na mapie świata, ale jest rozpoznawana także w innych szerokościach geograficznych jako urbanistyczny, gospodarczy i kulturowy fakt. Od zawsze też przyjezdni poszukiwali, owszem, z jednej strony jakichś majestatycznych zabytków, lokalnych ciekawostek, urokliwych zakątków, ale z drugiej jednak czegoś innego niż oferują im ich własne miasta, a więc braku przewidywalności, swoistego diabelskiego młyna, w którym widoki zmieniają się w opętańczym tempie i dostarczają wciąż nowych wrażeń, bo właśnie w celu doświadczenia silnych bodźców wybieramy się w podróż, wyjeżdżamy z najsłynniejszych nawet stolic, by przeżyć coś nowego.

Katowice do takiej właśnie turystycznej impresji nadają się bardzo dobrze. Kraków zwiedza się jak muzeum, w którym spocony turysta próbuje „zaliczyć” przynajmniej najważniejsze dzieła, by zrobić sobie przy nich obowiązkowe selfie. Po Katowicach wędruje się z nieustannym zadziwieniem, skąd w tym miejscu akurat taka kamienica, taki styl, tutaj turysta czuje się raczej jak bohater kolaży Szymborskiej. I to się może podobać, zwłaszcza młodym i znudzonym miastami-muzeami. Ale to może też denerwować, szczególnie stałych bywalców, którym niedziwne są już wszystkie kontrasty, którzy nie dostrzegają w nich niczego magicznego, a raczej zwykły urbanistyczny nieład powstały przez nagromadzenie setek przypadków przez półtora wieku miejskiej historii Katowic.

Turant pozostaje trochę na skrzyżowaniu obu stanowisk – zachwyca się i równocześnie próbuje urwać, jak sam to określa. Penetruje poszczególne dzielnice i zaułki, nakładając na ich topograficzny opis tkankę osobistych wspomnień i przeżyć, a zarazem co chwila ucieka i z samego miasta za jego granice, a nawet granice kraju, i z głównego ciągu narracji w dygresyjne rozważania. Książka Turanta jest z tego powodu podobna do swego głównego bohatera – czasami wydaje się być zbiorem przypadkowych refleksji, traci spójność, po czym znowu ją odnajduje, jest nierówna niczym katowicki krajobraz. Być może taki był zamiar autora, a może miasto to wciąż wymyka się literaturze, choć było już kilka prób poskromienia go? Trzeba tu wspomnieć chociażby Dysharmonię cælestis  (2004) Feliksa Netza, Katowice-blues czyli Kattowitzer-Polkę (2010) Henryka Wańka, Wieżę spadochronową (1947) Kazimierza Gołby, Przygodę na Tylnej Mariackiej (2009) Witolda Turanta, Spotkanie z jutrem (1962) Aleksandra Baumgardtena, Siedem krów tłustych (1962) Marii Klimas-Błahutowej, Piątą stronę świata (2010) Kazimierza Kutza, Czarny ogród (2007) Małgorzaty Szejnert czy Czas beboka (2015) Richarda A. Antoniusa. Jak Niobie… – opowieść górnośląska (2016) Alojzego Lyski także zahacza o Katowice, a niedawno Lech Majewski podjął się z kolei ukazania pewnego niechlubnego fragmentu katowickiej rzeczywistości w niewielkiej książeczce Mariacka 5 (2016). I choć Tadeusz Kijonka od lat postuluje, by ogłosić konkurs na powieść o centralnej metropolii Górnego Śląska, gdyż taka według niego dotąd nie powstała, ja osobiście cenię najbardziej opasły tom Antoniusa Czas beboka, utrzymany w surrealistycznej konwencji.

Biorąc pod uwagę obraz, jaki wykreował Turant w swoim zbiorze wspomnień, a więc pewną przypadkowość wpisaną w DNA miasta, przemieszanie stylów architektonicznych i fakt, iż zaskoczenie jest niejako drugim imieniem Katowic, surrealistyczna poetyka wydaje się być najlepszym wyborem. Oprócz Antoniusa sięgnął po nią w równie udany sposób Netz w Dysharmonii…, szczególnie w rozdziale Wyjście z kotliny dinozaurów. Także w recenzowanym tomie można odnaleźć nieliczne fragmenty z elementami onirycznymi czy fantastycznymi, zwłaszcza tam, gdzie autor opisuje swoje sny czy dziecięce marzenia, ale aż prosi się, by było takiej narracji więcej. Oczywiście nie czynię z jej braku zarzutu formalnego, gdyż mam świadomość, że pisarzowi chodziło raczej o stworzenie swego rodzaju pamiętnika, zbioru wspomnień czy nawet esejów, jednak dostrzegając lekkość jego pióra oraz skłonność do żartów, przeczuwam, iż byłby w stanie opisać Katowice także surrealistycznym językiem i wtedy być może rozprawiłby się z mackami przeszłości, które tak natrętnie go obłapiają, nabrałby większego dystansu i nie musiałby się obawiać wpadnięcia w intonację regionalnego piewcy, która wobec ogromu literatury sakralizującej śląskość wydaje się szczególnie niebezpieczna i irytująca.

Hagiografii, martyrologii, wiców, berów i bojek mamy już wiele, ale brakuje nam obrazów surrealistycznych, onirycznych, absurdalnych, groteskowych, brakuje Śląskowi pióra, które byłoby w stanie udźwignąć taką narrację. Antonius, który podjął próbę, jest spoza regionu, a Szczepan Twardoch, którego Dracha ktoś mógłby wskazać jako utwór najbliższy moim postulatom, podąża o wiele bardziej w stronę brutalizacji języka, a to zupełnie inna konwencja. Katowice czekają więc nadal na kogoś na miarę Michaiła Bułhakowa, kto zamieni demona przypadku w postać formatu Wolanda.

 

Witold Turant: Miasto z przypadku. Katowice 2016, ss. 239.

autor: Katarzyna Kuroczka

Pozostałe wpisy

Biblioteka "Guliwer" (2016-12-30 / Małgorzata Wójcik-Dudek)
W gościnie u człowieka (2016-12-30 / Ryszard Bednarczyk)
Czucie, wiara i szkiełko – o kondycji współczesnej (2016-11-28 / Ewa Wylężek)
Z kulturą po literackich ścieżkach (2016-11-24 / Katarzyna Kuroczka)
Niobe. Śląska krzywda wykrzyczana (2016-11-12 / Grzegorz Sztoler)
Szeptem (2016-11-12 / Marek Rapnicki)
Naprawdę ważne zdjęcia (2016-11-06 / Paweł Lekszycki)
O geniuszu miejsca w śląskiej literaturze (2016-11-06 / Ryszard Bednarczyk)
Jedynie skóra pachnie poezją (2016-10-27 / Ryszard Bednarczyk)
Wredny łobrozek, czyli egzystencjalny bigos (2016-10-18 / Katarzyna Kuroczka )
Grudzień Genowefy (2016-09-29 / Ewa Olejarz)
Wszystko się kręci wokół patyczka (2016-08-30 / Ryszard Bednarczyk)
Samotna walka Szczepańskiego (2016-08-29 / Katarzyna Kuroczka )
Mała zagłada (2016-08-03 / Ewa Wylężek)
Kręgi na wodzie (2016-07-28 / Irmina Kosmala)
Gorzkie studium psychologiczne i socjologiczne (2016-07-28 / Katarzyna Kuroczka)
To byli nasi dziadkowie (2016-07-27 / Grzegorz Sztoler)
U źródeł wrażliwości (2016-07-09 / Miłosz Piotrowiak)
Przypadek Pawła G. (2016-07-03 / Monika Witczak)
Wypisz, wymaluj – „Podsłuchy i podglądy” Jerzego J (2016-07-03 / Ewa Wylężek)
„To tylko poezja” (2016-06-12 / Katarzyna Niesporek)
Portret wielokrotny (2016-05-17 / Maria Dębicz)
Uważne czytanie (2016-05-10 / Ewa Bartos)
Być u siebie, to być sobą (2016-05-06 / Katarzyna Kuroczka (Bereta))
Uśmierceni przez Twardocha (2016-03-28 / Katarzyna Bereta)
Krzyk i cisza (2016-03-11 / Katarzyna Niesporek)
Kto straszy w prozie Guzego (2016-03-05 / Ryszard Bednarczyk)
Detektyw po przejściach (2016-03-05 / Ryszard Bednarczyk)
Traktat o grze w świat (2016-02-20 / Katarzyna Bereta)
"Duchy wojny" po raz piąty (2016-02-16 / Jacek Lyszczyna)
Koronkowa książeczka (2016-02-16 / Bogdan Widera)
'biernik Bogdana Prejsa (2016-02-15 / Roma Jegor)
Lament nad śmiercią hiszpańskiego toreadora (2016-02-15 / Jacek Lyszczyna)
O kulturowym przymusie (2016-02-09 / Katarzyna Bereta)
Szaleństwo i metoda (2016-02-09 / Ewa Wylężek)
Doświadczając bliskości (2015-12-18 / Katarzyna Niesporek)
Doświadczając pewności (2015-11-18 / Katarzyna Niesporek)
Teatr w sieci (2015-10-31 / Maria Sztuka)
Pamięć i wyobraźnia (2015-09-27 / Katarzyna Niesporek)
O poszukiwaniu siebie (2015-09-27 / Katarzyna Bereta)
Wszystkie beboki Stalinogrodu (2015-08-08 / Katarzyna Bereta)
Edessy (2015-07-28 / Katarzyna Niesporek)
Erotyczne przygody pewnego świra (2015-07-24 / Ryszard Bednarczyk)
Trzej neurotycy i pies (2015-07-16 / Ryszard Bednarczyk)
O cierpieniu i wierze w sześciu językach (2015-07-02 / Ryszard Bednarczyk)
Z duszą na uwięzi (2015-06-15 / Ryszard Bednarczyk)
Czas jak zamarznięta rzeka (2015-05-13 / Ryszard Bednarczyk)
Wiersze i obrazy (2015-01-17 / Katarzyna Niesporek)
Zbiór minitraktatów i testament gorzkich prawd (2015-01-04 / Katarzyna Bereta)
O "Drugim końcu wszystkiego" Brzoski (2014-11-10 / Ewa Wylężek)
Czy mężczyźnie przystoi płakać? (2014-10-27 / Ewa Wylężek)
Jan Dobry nauczycielem Opolan (2014-10-08 / Justyna Kubik)
Przez wielką wodę. O narracji traumy (2014-09-21 / Ewa Wylężek)
O "Dialogach śląskich" Górdziałka (2014-08-25 / Marek Mikołajec)
Z kroniki rodzinnej – Dom trzech pokoleń (2014-08-19 / Ewa Wylężek)
Światło ze Śląska (2014-08-16 / Ewa Wylężek)