Górnośląskie Towarzystwo Literackie w Katowicach
G ó r n o ś l ą s k i e   T o w a r z y s t w o   L i t e r a c k i e   w   Katowicach

Krytyka literacka



U źródeł wrażliwości

Mariusz Jochemczyk, Wobec tradycji

Nie jest prosto pisać o książce przyjaciela. Brak dystansu prowadzi do emocjonalnego paraliżu. By przezwyciężyć ten impas, powiem to już w trzecim zdaniu: pod względem erudycji, gawędziarskiego rozmachu i rangi intelektualnej Wobec tradycji. Śląskie szkice oikologiczne Mariusza Jochemczyka to książka wybitna i przełomowa.

„Żyjemy w czasach nadmiaru. Wszystkiego jest za dużo. Za głośne jest wszystko. Świat spuchł. Nie daje się skrócić, zredukować, uprościć; cóż dopiero uporządkować!” – gorzko orzeka Jacek Podsiadło. Studia i szkice Jochemczyka to peregrynacja w poszukiwaniu utraconego porządku, wyprawa do matecznika w poszukiwaniu ładu. By odnaleźć sens poza rzeczywistością pozorów, poza chimerami nowoczesności, trzeba tylko mocno stąpać po ziemi i rozglądać się dookoła. W tej sytuacji pomocna staje się oikologia. Gdyby nie „nauka o domu”, potrzeba wyrażenia śląskich historii skończyłaby się pewnie próbą powieściową, serią opowiadań czy też zbiorem klechd domowych. Koincydencja wyrafinowanych metodologii i prywatnej historii wyświetliły Śląskie szkice oikologiczne. Autorzy Oikologii tak piszą o myśleniu przestrzeni jako nowej formie zamieszkiwania: „aby było ono prawdziwe, muszę zobaczyć moje »miejsce« jako punkt przecięcia skomplikowanej sieci relacji, wpuścić do jego wnętrza »obcego«, czego efektem jest doświadczenie, iż »nie wszystko zależy ode mnie«”. Jochemczyk łączy się dobrowolnym kontraktem z filozoficznymi deweloperami, oikologami.  W swoich szkicach tworzy więzi, tka nici porozumienia, wykreśla intymną kartografię. W introdukcji dookreśla swój zamysł: „Jeśli chcę należeć do »wspólnoty mieszkających«, muszę tworzyć dyskretne i przyjazne relacje z tym, co supła delikatną tkankę oikos (w szerszym znaczeniu to przecież nie tylko »dom«, w którym mieszkam, ale także bezpośrednie sąsiedztwo, okolica, region…). W ramach tego zobowiązania pragnę więc patrzeć na Śląsk, który jest faktycznym bohaterem niniejszej książki. Inaczej nie potrafię – musiałbym wtedy zrezygnować z tego, co drogie i bliskie (co mógłbym za niegdysiejszym słownikiem nazwać »domowiną«), a w konsekwencji popaść w poważne osobiste tarapaty (domo-winę…)”.

Z jednej strony to dobra filologiczna robota, prywatne archiwum badań terenowych, z drugiej strony każdy szkic śląskiego narratora mógłby się zaczynać baśniową formułą: „Opowiem wam pewną historię”. Z inżynieryjną dokładnością obrysować teren, zrobić środowiskowy wywiad, przejrzeć dokumentację i wykreślić własne plany – to jedno, a wywołać widma pamięci, zapytać o puste miejsca, zobaczyć, usłyszeć i przenieść się w dawno miniony czas – to drugie – nieoczywiste, niesamowite spectrum śląskiego divertimento. Świadoma siebie kruchość domaga się szacunku, a oikologia wyjawia tajemnice tylko tym, którzy staną się domownikami, przyjmą dar ugoszczenia. Wydaje się, że i oikologiczny punkt widzenia, i książka Jochemczyka odniosły symbiotyczne korzyści. Autorowi pozwoliło to nadać formę jednorodnego i spójnego wywodu namysłom, które kłębiły się w głębi jego ducha, a „nauka o domu” objawiła swój potencjał szlachetnego i szczerego opowiadania, niemający odpowiednika w badaniach literaturoznawczych. Docenić trzeba również brawurową postawę autora w przełamywaniu „lęku przed wpływem” nowych śląskich apologetów. Jak można pisać po Szymutce, Kadłubku, Nawareckim? Nagrobek ciotki Cili, Listy z Rzymu, Lajerman nie zbijają Jochemczyka z tropu, a wręcz, dzięki życzliwemu zaproszeniu i udzieleniu im głosu, wzmacniają innorodność jego pomysłu i niepodległość własnego wyrazu. Wobec tradycji… można nazwać szkicami ejdetycznymi – zmazującymi ze śląskich przezroczy pylistą warstwę banału, odrzucającymi skruszałe przesądy. Wszystko po to, by intensywniej doświadczyć rzeczywistości, w której się mieszka, pracuje, myśli, odpoczywa. Cierpliwe i metodyczne przeszukiwanie stanowiska badawczego, odkrywanie niesamowitości „w obejściu”, re-kultywacja miejsc zdegradowanych, pasjonujący sposób prezentacji artefaktów, historii, wieści gminnych i familiarnych zasłyszeń to wspólne ingredienty każdej wysmakowanej opowieści Jochemczyka.

Długo przygotowywał się do napisania tej książki. Zbierał doświadczenia w romantycznej szkole rewelatorów ducha, kolekcjonował poetyckie mikromodele wszechogółu, ostrzył metodologiczne narzędzia tradycji literackiej. Wszystkie te doświadczenia pozwoliły mu stanąć na progu domu, okolicy, regionu. Jako romantolog widzi więcej, czuje mocniej, tęskni bardziej. Jako wytrawny mikrolog niby w soczewce skupia palimpsestowe obrazy rzeczy. Jako autor uznanej rozprawy o tradycji literackiej ze znawstwem rozdziela uczone głosy, zestawia nieoczywiste sąsiedztwa tekstów, czujnie dba o potoczystość tekstu i uwagę czytelnika.

Wszystkie te wyuczone uniwersyteckim terminowaniem umiejętności niech nie przesłonią nam pierwszej osoby piszącej – Mariusza Jochemczyka. Myślenie i bycie łączą się w intymnych namysłach, których autor nie sprowadza do poziomu oznajmiania ex cathedra. Jochemczykowe medytacje nad rzeczywistością, która go porusza i raduje, zadręcza i nuży, to przykład najznakomitszego połączenia filologicznego warsztatu z domową opowieścią. Kto zna autora, będzie wiedział jak kongenialnie przełożył on swą gawędziarską swadę na traktatowe pola, kto jeszcze go nie poznał, ma możliwość poczuć się zaproszonym do spotkania z gościnnym Cicerone.

W książce Jochemczyka porządek łączy się z prostotą i uważnością. Ilustracja na okładce, przedstawiająca Łowienie ryb śląskiego prymitywisty Pawła Wróbla, zawiera w sobie intersemiotyczne streszczenie śląskiego skryptorium. W fioletowo-zielonkawo-pomarańczowym krajobrazie toczy się pełne zapamiętania życie (podobnie toczy się godna zapamiętania narracja). Można dodać do tego studium miejsca liryczne szkicowniki z Poema. Świat naiwny Czesława Miłosza. Na idyllicznych obrazkach widnieją dom, rzeka i góra, które w cudzie dziecięcego spojrzenia oszukują rytm chronometru. W Śląskich szkicach oikologicznych opowieści m.in. o domu, rzece, górze są zapisem życia faktycznego, które staje się wielkim doświadczeniem granicznych, rozświetlającym (nie tylko śląskie) egzystencje.

 

Mariusz Jochemczyk: Wobec tradycji. Śląskie szkice oikologiczne. Katowice 2015, ss. 144.

autor: Miłosz Piotrowiak

Pozostałe wpisy

Biblioteka "Guliwer" (2016-12-30 / Małgorzata Wójcik-Dudek)
W gościnie u człowieka (2016-12-30 / Ryszard Bednarczyk)
Czucie, wiara i szkiełko – o kondycji współczesnej (2016-11-28 / Ewa Wylężek)
Z kulturą po literackich ścieżkach (2016-11-24 / Katarzyna Kuroczka)
Niobe. Śląska krzywda wykrzyczana (2016-11-12 / Grzegorz Sztoler)
Szeptem (2016-11-12 / Marek Rapnicki)
Naprawdę ważne zdjęcia (2016-11-06 / Paweł Lekszycki)
O geniuszu miejsca w śląskiej literaturze (2016-11-06 / Ryszard Bednarczyk)
Niewykorzystany demon przypadku (2016-10-27 / Katarzyna Kuroczka )
Jedynie skóra pachnie poezją (2016-10-27 / Ryszard Bednarczyk)
Wredny łobrozek, czyli egzystencjalny bigos (2016-10-18 / Katarzyna Kuroczka )
Grudzień Genowefy (2016-09-29 / Ewa Olejarz)
Wszystko się kręci wokół patyczka (2016-08-30 / Ryszard Bednarczyk)
Samotna walka Szczepańskiego (2016-08-29 / Katarzyna Kuroczka )
Mała zagłada (2016-08-03 / Ewa Wylężek)
Kręgi na wodzie (2016-07-28 / Irmina Kosmala)
Gorzkie studium psychologiczne i socjologiczne (2016-07-28 / Katarzyna Kuroczka)
To byli nasi dziadkowie (2016-07-27 / Grzegorz Sztoler)
Przypadek Pawła G. (2016-07-03 / Monika Witczak)
Wypisz, wymaluj – „Podsłuchy i podglądy” Jerzego J (2016-07-03 / Ewa Wylężek)
„To tylko poezja” (2016-06-12 / Katarzyna Niesporek)
Portret wielokrotny (2016-05-17 / Maria Dębicz)
Uważne czytanie (2016-05-10 / Ewa Bartos)
Być u siebie, to być sobą (2016-05-06 / Katarzyna Kuroczka (Bereta))
Uśmierceni przez Twardocha (2016-03-28 / Katarzyna Bereta)
Krzyk i cisza (2016-03-11 / Katarzyna Niesporek)
Kto straszy w prozie Guzego (2016-03-05 / Ryszard Bednarczyk)
Detektyw po przejściach (2016-03-05 / Ryszard Bednarczyk)
Traktat o grze w świat (2016-02-20 / Katarzyna Bereta)
"Duchy wojny" po raz piąty (2016-02-16 / Jacek Lyszczyna)
Koronkowa książeczka (2016-02-16 / Bogdan Widera)
'biernik Bogdana Prejsa (2016-02-15 / Roma Jegor)
Lament nad śmiercią hiszpańskiego toreadora (2016-02-15 / Jacek Lyszczyna)
O kulturowym przymusie (2016-02-09 / Katarzyna Bereta)
Szaleństwo i metoda (2016-02-09 / Ewa Wylężek)
Doświadczając bliskości (2015-12-18 / Katarzyna Niesporek)
Doświadczając pewności (2015-11-18 / Katarzyna Niesporek)
Teatr w sieci (2015-10-31 / Maria Sztuka)
Pamięć i wyobraźnia (2015-09-27 / Katarzyna Niesporek)
O poszukiwaniu siebie (2015-09-27 / Katarzyna Bereta)
Wszystkie beboki Stalinogrodu (2015-08-08 / Katarzyna Bereta)
Edessy (2015-07-28 / Katarzyna Niesporek)
Erotyczne przygody pewnego świra (2015-07-24 / Ryszard Bednarczyk)
Trzej neurotycy i pies (2015-07-16 / Ryszard Bednarczyk)
O cierpieniu i wierze w sześciu językach (2015-07-02 / Ryszard Bednarczyk)
Z duszą na uwięzi (2015-06-15 / Ryszard Bednarczyk)
Czas jak zamarznięta rzeka (2015-05-13 / Ryszard Bednarczyk)
Wiersze i obrazy (2015-01-17 / Katarzyna Niesporek)
Zbiór minitraktatów i testament gorzkich prawd (2015-01-04 / Katarzyna Bereta)
O "Drugim końcu wszystkiego" Brzoski (2014-11-10 / Ewa Wylężek)
Czy mężczyźnie przystoi płakać? (2014-10-27 / Ewa Wylężek)
Jan Dobry nauczycielem Opolan (2014-10-08 / Justyna Kubik)
Przez wielką wodę. O narracji traumy (2014-09-21 / Ewa Wylężek)
O "Dialogach śląskich" Górdziałka (2014-08-25 / Marek Mikołajec)
Z kroniki rodzinnej – Dom trzech pokoleń (2014-08-19 / Ewa Wylężek)
Światło ze Śląska (2014-08-16 / Ewa Wylężek)