niedziela / 22 października 2017 Gtl Członkowie Miesięcznik "Śląsk" Partnerzy Kontakt
Górnośląskie Towarzystwo Literackie w Katowicach
G ó r n o ś l ą s k i e   T o w a r z y s t w o   L i t e r a c k i e   w   Katowicach

Krytyka literacka



Szaleństwo i metoda

Marek Szalsza, Schyłek szatrangu

Tajemniczy tytuł niemal sześciuset stronicowej powieści Szalszy okazuje się być najmniejszą trudnością czytelnika poruszającego się po rzeczywistości stworzonej przez pisarza. Szaleńcza (par excellence) wyprawa po świecie przedstawionym pełna jest niezwykłych bohaterów i fantastycznych wydarzeń, w których namacalność i wizje się przenikają, zwierzęta mówią ludzkim głosem, a ludzie lewitują. Ta satyryczno-obyczajowa powieść, która zwyciężyła w Konkursie Literackim Miasta Gdańska im. Bolesława Faca w roku 2014, już od pierwszych stron umiejscawia czytelnika w samym epicentrum absurdu i groteski. Na szczęście umiejętne zachowanie proporcji między tym co nierzeczywiste, a tym co znane, pozwala dostrzec metodycznie prowadzoną narrację, w której przeplatają się najróżniejsze gatunki i formy – monitor ustaw, dzieła filozoficzne, brukowce. Momentami niemal hagiograficzny charakter książki prowadzi czytającego do zaskakującego świata, w którym zbawiciel nie wierzy w Boga, po czym buduje arkę w ogródku przy ulicy Akacjowej 44. Można zastanowić się w kontekście fabuły nad symbolicznym znaczeniem tej liczby i wiążącym się z nią nadejściem Mesjasza, który ocali naród. Mesjanistyczne zapędy głównego bohatera, Izydora – niepozornego geniusza szachowego pragnącego ocalić Polskę, jak i chronić swoje życie przed wyimaginowanym wrogiem – zostają jednak pokrzyżowane przez wieloletnie pobyty w szpitalach psychiatrycznych, w których wypracowuje swój mechanizm obronny – szatrang.

To historyczne określenie szachów okazuje się strategią przetrwania dla Izydora i oddanych mu sąsiadów i polega na zręcznym ukrywaniu swojego obłędu i odpowiednim (zgodnym z normami) reagowaniu na bodźce społeczne. Musi więc nauczyć się współistnienia z równie interesującymi jak on lokatorami kamienicy – wróżki, wdowy, niedoszły socjolog, homofob. Rytm życia mieszkańców wyznaczają zasiłki, cykliczność upomnień o zaległych opłatach, a co najważniejsze – program telewizyjny. Nie sposób nie zauważyć krytyki polskiego umiłowania telewizji i kultu telewizora jako centralnego przedmiotu w mieszkaniu. Groźba konfiskaty nielegalnych odbiorników staje się impulsem do podjęcia walki i jednocześnie ostatecznym czynnikiem solidaryzującym lokatorów. Niepłacenie abonamentu, jak pisze Szalsza, to długoletnia polska tradycja, niemal sport narodowy. Autor nie bez komizmu, ale i z pewną czułością, opisuje wady narodu, który dopiero w sytuacji prawdziwego zagrożenia, jakim jest kontrola nielegalnych odbiorników, potrafi się zmobilizować. Ich solidarność wobec szeroko pojętego wroga i „walka” ma dla każdego z bohaterów inne znaczenie. Batalia toczy się z Marsjanami, homoseksualistami, urzędami i rozsądkiem.

Ciekawym aspektem współpracy członków sojuszu pod wodzą Izydora jest pojęcie własności. Pierwotnie każdy z nich niemal obsesyjnie strzeże swego majątku i nieruchomości, by wraz z upływem czasu zgodzić się na życie w strukturze przypominającej kibuc. Jest to jeden z optymistycznych wątków powieści – niezależnie od dochodów, statusu społecznego i przekonań jednostki potrafią się wspierać i wzajemnie zachęcać do walki, choć w nieco pompatyczny sposób. W książce nie brak przemów i monologów prowadzonych w interesujących rejestrach, charakterystycznych dla stereotypowego pojmowania danej grupy zawodowej czy społecznej. Mimo tych zabiegów postaci nie są jednowymiarowe, przeciwnie – przeżywają chwile zwątpienia i refleksji nad swoimi przekonaniami. Ma to swoje odbicie na poziomie formy. Szalsza z niezwykłą wiarygodnością odtwarza żargony i elementy slangu, co czyni powieść wielogłosową. Ta polifoniczność może zaciekawić szerokie grono czytelników, tym bardziej że autor nie zaniedbuje żadnej grupy społecznej – nie szczędzi nikogo. Rozprawia się z dewotami i „ateuszami”, przedsiębiorcami-cwaniakami i ludźmi w domach spokojnej starości. Bezlitośnie odsłania wady, wydawać by się mogło, nawet zupełnie nieszkodliwych grup zawodowych, jak np. tłumacze konferencyjni. Najsurowsza krytyka dotyczy jednak urzędników. Potępiana jest ich opieszałość i bezduszność, a nade wszystko bierność i głupota. O ile wymyślony przez Izydora wróg posiada cechy charakterystyczne, to urzędnicy stanowią jedną miałką i bezwolną masę, przelewającą się przez naczynia systemu. Odmawia się im imion i wyjątkowości, nawet na poziomie narracji najczęściej towarzyszy im strona bierna i tryb bezosobowy („Odmowa przyjęcia Pańskich dokumentów wcale nie oznacza rzeczywistej odmowy ich przyjęcia”). Chociaż urzędnicy nękają niewinnych ludzi widmem stempli i duplikatów, współczucie, które może wobec tych ostatnich mieć czytelnik, powinno wraz z rozwojem fabuły zaniknąć. Okazuje się bowiem, że mieszkańcy kamienicy nie mają w sobie nic z ofiar. Nie godzą się na bycie marginalizowanymi banitami, stawiają opór. Forma rebelii budzi zdziwienie, a wraz z nasileniem się radykalizmu bohaterów również strach. Pod wodzą głównego bohatera stają się przebiegłymi wojownikami o nieco pokraczną w ich rozumieniu sprawiedliwość, a kafkowska wizja aparatury państwowej zostaje podważona przez romantycznego, błędnego rycerza. Wynik tego starcia pozostaje nierozstrzygnięty i trudno jednoznacznie określić, czy ta z rozmachem napisana powieść Szalszy jest satyrą na rzeczywistość, wróżbą czy ostrzeżeniem. Jeśli tym ostatnim, to rodzi się pytanie, czego lub kogo należy się bać? Althusserowskiej wizji państwa czy człowieka z misją? Mimo momentami ponurych opisów batalii jednostki z państwem, Szalsza zdaje się poprzez komizm łagodzić ostrze swojej krytyki, a niezrównoważeni bohaterowie stają się sympatyczni. Wybacza się im przywary i oportunizm, który sprawia, że początkowo to pieniądze są głównym kierunkiem działań bohaterów książki. Pierwotnie więc relacje międzyludzkie są płytkie i nastawione na zysk, a dobroczynna działalność Izydora i zapędy pro bono brane są za naiwność i szeroko rozumiane „frajerstwo”, a on sam budzi nieufność.

Doskonały zmysł obserwacji autora sprawia, że czytając powieść nie sposób zadać sobie pytanie o własny szatrang i nabyte szablony międzyludzkich relacji, które, jak udowadniają bohaterowie, prędzej czy później ulegają zniszczeniu i ukazują brutalną prawdę o naszym własnym szaleństwie. Czytelnik stopniowo zanurzając się w absurdalną fabułę, musi zmierzyć się z własnymi obsesjami i tym, co budzi w nim grozę. O ile rzeczywistość pozaliteracka może nie zapewniać skutecznych rozwiązań, to świat przedstawiony w biblijny sposób daje nadzieję i oferuje katharsis.

 

Marek Szalsza: Schyłek szatrangu. Gdańsk 2015, ss. 584.

autor: Ewa Wylężek

Pozostałe wpisy

Biblioteka "Guliwer" (2016-12-30 / Małgorzata Wójcik-Dudek)
W gościnie u człowieka (2016-12-30 / Ryszard Bednarczyk)
Czucie, wiara i szkiełko – o kondycji współczesnej (2016-11-28 / Ewa Wylężek)
Z kulturą po literackich ścieżkach (2016-11-24 / Katarzyna Kuroczka)
Niobe. Śląska krzywda wykrzyczana (2016-11-12 / Grzegorz Sztoler)
Szeptem (2016-11-12 / Marek Rapnicki)
Naprawdę ważne zdjęcia (2016-11-06 / Paweł Lekszycki)
O geniuszu miejsca w śląskiej literaturze (2016-11-06 / Ryszard Bednarczyk)
Niewykorzystany demon przypadku (2016-10-27 / Katarzyna Kuroczka )
Jedynie skóra pachnie poezją (2016-10-27 / Ryszard Bednarczyk)
Wredny łobrozek, czyli egzystencjalny bigos (2016-10-18 / Katarzyna Kuroczka )
Grudzień Genowefy (2016-09-29 / Ewa Olejarz)
Wszystko się kręci wokół patyczka (2016-08-30 / Ryszard Bednarczyk)
Samotna walka Szczepańskiego (2016-08-29 / Katarzyna Kuroczka )
Mała zagłada (2016-08-03 / Ewa Wylężek)
Kręgi na wodzie (2016-07-28 / Irmina Kosmala)
Gorzkie studium psychologiczne i socjologiczne (2016-07-28 / Katarzyna Kuroczka)
To byli nasi dziadkowie (2016-07-27 / Grzegorz Sztoler)
U źródeł wrażliwości (2016-07-09 / Miłosz Piotrowiak)
Przypadek Pawła G. (2016-07-03 / Monika Witczak)
Wypisz, wymaluj – „Podsłuchy i podglądy” Jerzego J (2016-07-03 / Ewa Wylężek)
„To tylko poezja” (2016-06-12 / Katarzyna Niesporek)
Portret wielokrotny (2016-05-17 / Maria Dębicz)
Uważne czytanie (2016-05-10 / Ewa Bartos)
Być u siebie, to być sobą (2016-05-06 / Katarzyna Kuroczka (Bereta))
Uśmierceni przez Twardocha (2016-03-28 / Katarzyna Bereta)
Krzyk i cisza (2016-03-11 / Katarzyna Niesporek)
Kto straszy w prozie Guzego (2016-03-05 / Ryszard Bednarczyk)
Detektyw po przejściach (2016-03-05 / Ryszard Bednarczyk)
Traktat o grze w świat (2016-02-20 / Katarzyna Bereta)
"Duchy wojny" po raz piąty (2016-02-16 / Jacek Lyszczyna)
Koronkowa książeczka (2016-02-16 / Bogdan Widera)
'biernik Bogdana Prejsa (2016-02-15 / Roma Jegor)
Lament nad śmiercią hiszpańskiego toreadora (2016-02-15 / Jacek Lyszczyna)
O kulturowym przymusie (2016-02-09 / Katarzyna Bereta)
Doświadczając bliskości (2015-12-18 / Katarzyna Niesporek)
Doświadczając pewności (2015-11-18 / Katarzyna Niesporek)
Teatr w sieci (2015-10-31 / Maria Sztuka)
Pamięć i wyobraźnia (2015-09-27 / Katarzyna Niesporek)
O poszukiwaniu siebie (2015-09-27 / Katarzyna Bereta)
Wszystkie beboki Stalinogrodu (2015-08-08 / Katarzyna Bereta)
Edessy (2015-07-28 / Katarzyna Niesporek)
Erotyczne przygody pewnego świra (2015-07-24 / Ryszard Bednarczyk)
Trzej neurotycy i pies (2015-07-16 / Ryszard Bednarczyk)
O cierpieniu i wierze w sześciu językach (2015-07-02 / Ryszard Bednarczyk)
Z duszą na uwięzi (2015-06-15 / Ryszard Bednarczyk)
Czas jak zamarznięta rzeka (2015-05-13 / Ryszard Bednarczyk)
Wiersze i obrazy (2015-01-17 / Katarzyna Niesporek)
Zbiór minitraktatów i testament gorzkich prawd (2015-01-04 / Katarzyna Bereta)
O "Drugim końcu wszystkiego" Brzoski (2014-11-10 / Ewa Wylężek)
Czy mężczyźnie przystoi płakać? (2014-10-27 / Ewa Wylężek)
Jan Dobry nauczycielem Opolan (2014-10-08 / Justyna Kubik)
Przez wielką wodę. O narracji traumy (2014-09-21 / Ewa Wylężek)
O "Dialogach śląskich" Górdziałka (2014-08-25 / Marek Mikołajec)
Z kroniki rodzinnej – Dom trzech pokoleń (2014-08-19 / Ewa Wylężek)
Światło ze Śląska (2014-08-16 / Ewa Wylężek)