niedziela / 22 października 2017 Gtl Członkowie Miesięcznik "Śląsk" Partnerzy Kontakt
Górnośląskie Towarzystwo Literackie w Katowicach
G ó r n o ś l ą s k i e   T o w a r z y s t w o   L i t e r a c k i e   w   Katowicach

Krytyka literacka



Wszystkie beboki Stalinogrodu

R.A. Antonius, Czas beboka

W stwierdzeniu Leszka Bugajskiego, iż „tę powieść napisałby Bułhakow, gdyby żył na Śląsku w latach pięćdziesiątych”, nie ma cienia przesady. Richard A. Antonius, właściwie Ryszard Antoniszczak, wybrał bowiem najlepszą z możliwych dróg, aby przeprowadzić współczesnego czytelnika przez mroki lat stalinowskich i to nomen omen w Stalinogrodzie. Wybrał ścieżkę, która jest swoistą kompilacją oniryzmu, dziecięcego spojrzenia na świat i jakiejś autorskiej wersji realizmu magicznego. Potrzebne było zatem pióro niezwiązane ze Śląskiem, potrzebna była wyobraźnia plastyka, scenarzysty i reżysera filmów animowanych, by ożywić ów siermiężny czas niczym szkiełka w kalejdoskopie i omijając rafy niebezpiecznych sądów i kłótni ideologiczno-historycznych, ukazać tamtą dekadę z wszystkimi jej rzeczywistymi obrzydliwościami. A tych było naprawdę wiele i by nie znamionować Katowic jako miejsca bardziej przykrego od innych punktów na mapie powojennej Polski, autor wprowadził miasto swoich narodzin − Nowy Sącz, którego mieszkańcy zmagają się z własnymi upiorami, przede wszystkim tymi z przeszłości. Oczywiście wnikliwa lektura pozwala odnaleźć pewne uproszczenia, jednak te drobne mankamenty bledną w zestawieniu z brawurowo prowadzoną narracją, z metaforyką godną nie tylko Michała Bułhakowa, ale też i Brunona Schulza, wreszcie giną w potoku pięknej polszczyzny doprawionej z wyczuciem gwarą śląską, kresową oraz kolejarską, a także językiem rosyjskim, przywiezionym z zesłania przez dziadków głównego bohatera.

Postać Adama, dziewięciolatka, pisarz stworzył, aby jego oczami i uszami podejrzeć i podsłuchać świat lat 50. XX wieku w chwili, gdy z mapy Polski znikają Katowice, by zamiast nich mógł pojawić się prawdziwy lingwistyczny i historyczny bebok: Stalinogród. Młody bohater pozwolił autorowi uniknąć wielu zbędnych i zapewne niszczących tkankę powieści uwag, które miałyby charakter paranaukowych wykładów. Adaś widzi, słyszy, podgląda, podsłuchuje, odnotowuje w pamięci i na mapach w swoim notatniku przeróżne fakty, odczucia, przeżycia, obrazy, ale niekoniecznie je wszystkie rozumie i na szczęście nie musi rozumieć. Jest przecież dzieckiem i ma prawo być zagubiony nie tylko w peerelowskich realiach, ale również w świecie dorosłych. Dzięki temu kolejne wypadki poznajemy jako ciąg niekiedy surrealistycznych, somnambulicznych, halucynacyjnych czy też fantasmagorycznych wydarzeń, których realność de facto jednak uznajemy, bo gdzieś w podświadomości przeczuwamy, że one lepiej tłumaczą przytłaczającą i siermiężną rzeczywistość lat 1953-1954 (w tym okresie umieszczona jest fabuła) niż najbardziej nawet wnikliwe, mniej lub bardziej słuszne analizy historyków czy socjologów.

Dzięki temu Antonius uniknął także kilku niebezpiecznych i osobiście irytujących mnie w innych literackich produkcjach błędów: narracji nienawiści, moralizatorstwa, ducha rozliczania się oraz swoistej folkloryzacji peerelowskiej epoki. Antoniszczakowi udało się stworzyć własny język, którym opowiada o wiele więcej i trafniej o latach stalinowskich aniżeli niejedna publikacja historyczna. Dzięki świetnej narracji jesteśmy w stanie przyjąć za fakt niezaprzeczalny nawet taką fantazję, że w Stalinogrodzie lądował cyrk Kosmos. W końcu dowód na obecność kosmitów w Katowicach stoi po dziś dzień przy alei Korfantego (dodajmy: idea wybudowania Spodka pojawiła się już w 1955 roku)!

Czas beboka to przede wszystkim jednak wielka powieść o strachach, jakie zaludniają dziecięcą wyobraźnię, czają się w ciemnych kątach mieszkania, czekają zamknięte w kredensach i szufladach, przyjmują postać ojcowskiego pasa, gdy ten wije się nad głową dziecka, albo też ożywającej skóry dzika, która przechowywana jest w salonie wbrew większości domowników, są wszechobecne jak muchy, niewidoczne jak oddech firanek, falujące jak morze parkietu, niebezpieczne jak linie powstające z połączenia płyt chodnikowych, które skrupulatnie należy omijać, by świat nie zatrzymał się, rachityczne jak nielubiana nauczycielka matematyki, potrafią wskakiwać na plecy, ściskać za gardło lub wpychać lodowego sopla między łopatki, szeleszczą, trzeszczą, skrzypią i stukają.

Jednym słowem, beboki są wszędzie i mają zdolność przybierania wszelkich form i postaci. Potwierdza to także krótka ankieta, jaką przeprowadziłam wśród znajomych, pytając, jakie były ich beboki i jak rozumieją to słowo. Najbardziej interesująca była odpowiedź, że to personifikacja słowa „be” (niedobre, złe, brzydkie), którym jakże często raczymy dzieci, gdy chcemy je do czegoś zniechęcić. Beboka odbiera się jako coś nierzeczywistego, zjawę, ducha albo rodzaj dybuka. To ostatnie określenie (obok buki) pada zresztą także w powieści. Zapytani przeze mnie wyznawali, że straszono ich przyjściem beboka, gdy będą niegrzeczni. Dla jednej osoby jego uosobieniem była mysz, dla innej nauczycielka geografii, a dla kolejnej błędna duszyczka, diabeł Piszczałka, wiedźma czy Liczyrzepa. Zdarzało się także, że podawano różne określenia. W niektórych regionach mówiono bowiem babok lub bobok. Spotkałam się także z pozytywnym znaczeniem, którym posługiwano się jak swego rodzaju spieszczeniem.

Powieść Antoniusa to wyjątkowa podróż przez krainę strachów Adama, podróż, która może pomóc nam w zmierzeniu się z własnymi upiorami. To napisana bardzo plastycznym, niezwykle metaforycznym i pełnym wysmakowanego humoru językiem analiza dziecięcego spojrzenia na świat dorosłych. To również podglądanie oczami dziewięciolatka polityki, kultury, literatury, partyjnych przetasowań, systemu komunistycznego, mankamentów PRL oraz trudnych historii z II wojny światowej. Ale to także konfrontacja z bebokami historii, a pojawia się ich w książce mnóstwo. Przyjmują one postać konkretnych osób, jak Stalin, Beria czy Cyrankiewicz; instytucji, jak szkoła, partia czy Urząd Bezpieczeństwa; wreszcie bolesnych wydarzeń, jak pogromy Żydów na ziemi sądeckiej czy przemianowanie Katowic na Stalinogród.

Czas beboka to w moim odczuciu najlepsza współczesna powieść o latach 50. w Polsce i o Stalinogrodzie, bez której znajomości trudno będzie zrozumieć tamtą dekadę i ów lingwistyczny nowotwór, równocześnie unikając pułapki patosu lub zgorzknienia.

 

Richard A. Antonius: Czas beboka. Warszawa 2015, s. 732.

autor: Katarzyna Bereta

Pozostałe wpisy

Biblioteka "Guliwer" (2016-12-30 / Małgorzata Wójcik-Dudek)
W gościnie u człowieka (2016-12-30 / Ryszard Bednarczyk)
Czucie, wiara i szkiełko – o kondycji współczesnej (2016-11-28 / Ewa Wylężek)
Z kulturą po literackich ścieżkach (2016-11-24 / Katarzyna Kuroczka)
Niobe. Śląska krzywda wykrzyczana (2016-11-12 / Grzegorz Sztoler)
Szeptem (2016-11-12 / Marek Rapnicki)
Naprawdę ważne zdjęcia (2016-11-06 / Paweł Lekszycki)
O geniuszu miejsca w śląskiej literaturze (2016-11-06 / Ryszard Bednarczyk)
Niewykorzystany demon przypadku (2016-10-27 / Katarzyna Kuroczka )
Jedynie skóra pachnie poezją (2016-10-27 / Ryszard Bednarczyk)
Wredny łobrozek, czyli egzystencjalny bigos (2016-10-18 / Katarzyna Kuroczka )
Grudzień Genowefy (2016-09-29 / Ewa Olejarz)
Wszystko się kręci wokół patyczka (2016-08-30 / Ryszard Bednarczyk)
Samotna walka Szczepańskiego (2016-08-29 / Katarzyna Kuroczka )
Mała zagłada (2016-08-03 / Ewa Wylężek)
Kręgi na wodzie (2016-07-28 / Irmina Kosmala)
Gorzkie studium psychologiczne i socjologiczne (2016-07-28 / Katarzyna Kuroczka)
To byli nasi dziadkowie (2016-07-27 / Grzegorz Sztoler)
U źródeł wrażliwości (2016-07-09 / Miłosz Piotrowiak)
Przypadek Pawła G. (2016-07-03 / Monika Witczak)
Wypisz, wymaluj – „Podsłuchy i podglądy” Jerzego J (2016-07-03 / Ewa Wylężek)
„To tylko poezja” (2016-06-12 / Katarzyna Niesporek)
Portret wielokrotny (2016-05-17 / Maria Dębicz)
Uważne czytanie (2016-05-10 / Ewa Bartos)
Być u siebie, to być sobą (2016-05-06 / Katarzyna Kuroczka (Bereta))
Uśmierceni przez Twardocha (2016-03-28 / Katarzyna Bereta)
Krzyk i cisza (2016-03-11 / Katarzyna Niesporek)
Kto straszy w prozie Guzego (2016-03-05 / Ryszard Bednarczyk)
Detektyw po przejściach (2016-03-05 / Ryszard Bednarczyk)
Traktat o grze w świat (2016-02-20 / Katarzyna Bereta)
"Duchy wojny" po raz piąty (2016-02-16 / Jacek Lyszczyna)
Koronkowa książeczka (2016-02-16 / Bogdan Widera)
'biernik Bogdana Prejsa (2016-02-15 / Roma Jegor)
Lament nad śmiercią hiszpańskiego toreadora (2016-02-15 / Jacek Lyszczyna)
O kulturowym przymusie (2016-02-09 / Katarzyna Bereta)
Szaleństwo i metoda (2016-02-09 / Ewa Wylężek)
Doświadczając bliskości (2015-12-18 / Katarzyna Niesporek)
Doświadczając pewności (2015-11-18 / Katarzyna Niesporek)
Teatr w sieci (2015-10-31 / Maria Sztuka)
Pamięć i wyobraźnia (2015-09-27 / Katarzyna Niesporek)
O poszukiwaniu siebie (2015-09-27 / Katarzyna Bereta)
Edessy (2015-07-28 / Katarzyna Niesporek)
Erotyczne przygody pewnego świra (2015-07-24 / Ryszard Bednarczyk)
Trzej neurotycy i pies (2015-07-16 / Ryszard Bednarczyk)
O cierpieniu i wierze w sześciu językach (2015-07-02 / Ryszard Bednarczyk)
Z duszą na uwięzi (2015-06-15 / Ryszard Bednarczyk)
Czas jak zamarznięta rzeka (2015-05-13 / Ryszard Bednarczyk)
Wiersze i obrazy (2015-01-17 / Katarzyna Niesporek)
Zbiór minitraktatów i testament gorzkich prawd (2015-01-04 / Katarzyna Bereta)
O "Drugim końcu wszystkiego" Brzoski (2014-11-10 / Ewa Wylężek)
Czy mężczyźnie przystoi płakać? (2014-10-27 / Ewa Wylężek)
Jan Dobry nauczycielem Opolan (2014-10-08 / Justyna Kubik)
Przez wielką wodę. O narracji traumy (2014-09-21 / Ewa Wylężek)
O "Dialogach śląskich" Górdziałka (2014-08-25 / Marek Mikołajec)
Z kroniki rodzinnej – Dom trzech pokoleń (2014-08-19 / Ewa Wylężek)
Światło ze Śląska (2014-08-16 / Ewa Wylężek)